Gdy ranną rosą błyszczy kwiat,

Pod rękę razem idą w sad.

I cóż?... Miłością upojony,

Leński uczuwa rzewny wstyd;

Już w tym śmiałości widzi szczyt,

Gdy jej uśmiechem zachęcony,

Ustami dotknie skraju szat

Lub w lok rozwity wplecie kwiat.

XXVI

To romans czyta jej moralny