I wraz z wilczycą swoją głodną

Na drogę z lasu dąży wilk;

I już go poczuł koń podróżny,

Rozdyma chrapy; pan ostróżny,

Pędzi co tchu na górski szczyt!

Już pastuch, gdy nadejdzie świt,

Z chlewu wyganiać krów nie będzie,

Ani w południe jego róg

Nie zwoła ich na zakręt dróg;

W izbie, śpiewając, dziewa przędzie.