Gdy przykry widok oczy pasie

Nagością monotonną drzew.

W surowym stepie jechać konno?

Z biedą się spotkasz nieuchronną:

Groźna podkowie śliska błoń,

Jeszcze ci nogę złamie koń!

Pod dach się kryj więc od zamieci!

Czytaj: ot, Pradt218, ot, Walter Scott219!

Nie chcesz? Rachunki sprawdzaj, ot!

Gniewaj się, pij — i wieczór zleci...