Nakrycia, krzesła zsuwa gość,

By druhom zrobić miejsca dość.

XXX

Naprzeciw Tani siedli oba...

Drżąc, jako łań255 na rogów wieść,

Bledsza niż miesiąc, kiedy doba

Wszczyna się ranna — nie śmie wznieść

Ściemniałych oczu biedna Tania...

Wre w sercu... Duszno... Powitania

Druhów nie słyszy... Z oczu łzy