Dręczy ją zazdrość, więcej żal...
Jakby dłoń zimna, niby stal,
Szarpała serce, jakby pod nią
Czerniała przepaść, ciągnąc w dół.
«Niech zginę — szepcze — on by czuł...
A nie — szemranie jest już zbrodnią!
Ginąć przez niego — szczęścia plon!
Innego — dać nie może on!»
IV
Pędź, mój romansie, naprzód! nuże!