Wreszcie przed samym świtem zaśnie;

Znużoną głowę spuścił właśnie,

Gdy pisał modny wyraz ten:

«Ideał»... Lecz zaledwie sen

Objął go głębszy nad stolikiem

I uniósł w słodkich marzeń świat,

Już do pokoju sąsiad wpadł,

Budzi Leńskiego głośnym krzykiem:

«Godzina siódma! Jechać czas!

Oniegin dawno czeka nas!».