Eugeniusz spieszy... (Moc kłopotów)...
Poleca słudze, by był gotów
Pojechać z nim, ażeby broń
W szkatułce wziął... Już parska koń
Przy lotnych saniach... Siedli żwawo,
Do młyna lecą... Już tam są...
Za panem niesie broń Guilleau —
Lepage’a272 groźne lufy. W prawo
Skierował stangret sanek ruch...
Ma czekać tam przy dąbkach dwóch.