Przez szkło lornety przejdzie wzdłuż
Tych obojętnych rzędów lóż...
I pierś podniesie mi westchnienie?...
Ziewając wśród wesołych scen,
Będę wspominał pierzchły sen!
XX
Już teatr pełny; błyszczą loże,
Wre parter; hałas z górnych sfer:
Paradyz82 czekać już nie może...
Wreszcie kurtyny słychać szmer.