W dół schyli swój bodliwy róg
I nie śmie spojrzeć się w zwierciadło,
By się w nim poznać nie wypadło;
Milej, gdy wściekły w świetle dnia
Zawyje z głupia: toć to ja!
I mile jest, gdy w uniesieniu
Wreszcie was wyzwie taki kiep274,
Celować w jego blady łeb,
Stojąc w szlachetnym oddaleniu...
Lecz nie wiem, czyli byłbyś rad,