Zdjąć z dachu łaźni o zaraniu,

Obmyć nim piersi, plecy, twarz...

Ty w myśli straszną podróż masz!

XXXI

Już odjazd nieraz odroczono;

Wreszcie stanowczy przyszedł dzień.

Starą landarę, odświeżoną,

Toczy kilkoro sług przed sień.

I obóz gotów — cztery fury;

Na nich manatków całe góry...