Wiesza na każdy dębu sęk;
Na pola, szczyty gór, na chaty
Kobierców miękkich rzuca pęk.
I brzegi z rzeką nieruchomą
Swym puchem równa... I łakomo
Mróz czyha... Ale wiejski świat
Z figielków matki-zimy rad.
Ty jedna smucisz się, o Taniu!
Na jej spotkanie nie chcesz iść,
Na mrozie dyszeć, śniegu kiść