III

Jeszcze nie wierząc w żadną klęskę,

Uznając jedno prawo — szał,

Jam szedł na uczty koleżeńskie

I rześką Muzę z sobą brał,

Gdzie huczą spory, dzwonią żarty,

Ku wielkiej zgrozie nocnej warty.

I Muza w ten szalony gwar

Rytmicznych dźwięków niosła dar,

I jak bachantka315, pijąc chętnie,