A we drzwiach stał dyktator balów,

Jakby obrazek z mód żurnalów,

Rumiany jak cherubin, mruk

Z obcisłą talią, rozmów wróg.

Nakrochmalony zbyt pyszałek

Wstrzymany w gościach budził śmiech

Mnogością swych zabawnych cech,

Groźnym wierceniem ocznych gałek;

I skrzyżowanych spojrzeń prąd

Mieścił milczący o nim sąd.