I na zwyczaje już nie baczy,

Ku szklanej sieni jej w rozpaczy

Podjeżdża w niemal każdy dzień;

Za nią ugania się jak cień;

Już szczęsny, gdy puszyste boa

Zarzuci wkoło ramion tych,

Albo też pułk liberii pstrych

Przed krokiem jej rozsunąć zdoła,

Gorąco dotknie ręki tej,

Lub chustkę spadłą poda jej.