XXXI

Choć konaj, zda się, nie łaskawsze

Będą jej oczy... W planach trwa;

U siebie z nim swobodna zawsze,

W gościnie rzuci słówko, dwa.

To ukłon w miarę mu odważy,

To wcale go nie zauważy...

Nie kokieterii jest w tym ślad,

Bo tej nie znosi wyższy świat.

Nie widzi, że Oniegin blednie,