To młodzian leży tam na śniegu,

Jak gdyby śpiący na noclegu,

Bez ruchu... Słychać krzyk: «No cóż?

Zabity!» — wszystko znikło już...

To widzi wrogów zapomnianych,

Potwarców, podłych tchórzów rój,

To młodych zdrajczyń modny strój,

To towarzyszy pogardzanych,

To wiejski dom — przy oknie w łzach

Ona... I zawsze Ona!... Ach!...