— Człeku, co tobie? Czyś ty się tam nie wychował, że chcesz starych tu zwłóczyć? Pewnie kanalia polubił dziewczynę — hę?
— Już nie odrobić.
— A którą?
— Motylińską.
— Hulaj głupi! A to oszalał — nie znalazłbyś między swemi ładniejszych?
— To i cóż, ta się podobała.
— I myślisz się żenić?
— Koniecznie. Powiedziała, żeby kupić kawałek gruntu i z tem przyszedł do pana.
— Nie sprzedam, gubić cię nie chcę. To zwodnica.
— Nie gańcie panie, płocha malutka, ale się uspokoi.