— Ho, ho, nie na tym świecie. A masz pieniądze?

— Sto piędziesiąt rubli zebrał.

— Nie starczy.

— Pożyczę.

— Wtedy gadaj.

— Nie wydzierżawicie panie Taborowi?

— Poczekam, przyjdź do mnie jutro, pogadamy.

— Dziękuję za łaskę.

— Dotąd nie masz za co. Bywaj zdrów.

— A gdy Capenko skłoniwszy się, siadł na konia, Bróg zawołał: