— Po co? Że stryj, to nie pan i nie kupiec. Chleba nie ma, a roboty nie da. A co, że w chałupie przenocować pozwoli!
— A ty głupi, chałupa jest do połowy twoja i ogród także. Przecież dziedzictwo po nieboszczyku ojcu do ciebie należy. Toć grosz warto.
— Więc połowa chałupy i ogrodu moja? — powtórzył Boruta zdziwiony.
— Jakeśmy żywi oba! Idź tylko i powiedz, kto jesteś. Oni cię sami poznają, siedem lat nie wieki.
— Daj gęby Antośka
Kiedym tak bogaty.
Jak nie chcesz w stodole
To pójdziem do chaty.
zaśpiewał Boruta, skacząc uradowany po polu.
— Tak, tak! — mówił Brzost — to twoja ojcowizna.