Widok zburzenia, które sprawiła rewolucja w instytucjach i zwyczajach, podtrzymujących hierarchię i porządek społeczny, mógłby nasunąć myśl, że wynikiem jej będzie zniesienie nie tylko rządów danych, ale wszelkiego ustroju społecznego, że dążność jej jest anarchiczna.

Tymczasem mniej niż w rok po rozpoczęciu rewolucji Mirabeau16 pisał potajemnie do króla: „Proszę porównać nowy stan rzeczy z dawnym; porównanie to staje się źródłem pociechy i nadziei. Część aktów Zgromadzenia Narodowego17, i to część najznaczniejsza, sprzyja jawnie rządowi monarchicznemu. Czyż to mała rzecz pozbyć się parlamentu, stanów, korporacji duchowieństwa, arystokracji uprzywilejowanej? Myśl uczynienia ze wszystkich obywateli jednej klasy podobałaby się Richelieumu18... Cały szereg panowań monarchów absolutnych nie uczyniłby tyle dla powagi królewskiej, co ten jeden rok rewolucji”. Tak mówić mógł tylko człowiek, który rozumiał rewolucję i zdolny był nią kierować.

Zmierzając nie tylko do zmiany dawnego rządu, lecz i do zniesienia dawnej formy społeczeństwa, rewolucja francuska musiała uderzać jednocześnie we wszystkie władze ustanowione, zburzyć wszystkie wpływy i tradycje, odnowić lud i obyczaje, oczyścić umysły z wszelkich pojęć, na których spoczywało poważanie i posłuszeństwo. Stąd dziwnie anarchiczny jej charakter.

Lecz usuńcie te ułamki, a dostrzeżecie olbrzymią władzę centralną, która zjednoczyła i przywłaszczyła sobie wszystkie cząsteczki powagi i wpływu, rozrzucone dawniej wśród masy władz drugorzędnych, stanów, klas, zawodów i osobników. Od czasu upadku cesarstwa rzymskiego świat nie widział podobnej władzy. Powstała ona z gruzów nagromadzonych przez rewolucję. Rządy przez nią stworzone są wszakże bardziej kruche, lecz stokroć potężniejsze od tych, które ona zburzyła; ich kruchość i potęga zależy od tych samych przyczyn, jak się niżej okaże.

Tę to prostą, lecz kształtną i imponującą formę dostrzegł Mirabeau wśród ułamków na wpół zburzonych instytucji. Nie tylko ci monarchowie, którzy zawdzięczają rewolucji swoje istnienie, ale i ci, którzy są jej największymi wrogami, dokonują dziś tej samej pracy znoszenia przywilejów, równania i ujednostajniania praw, posługując się niekiedy jej metodą. Rewolucja francuska była dla nich i klęską, i nauczycielką.

Rozdział III. Dlaczego rewolucja francuska, będąc rewolucją polityczną, w metodach swoich przypominała przewroty religijne?

Wszystkie rewolucje cywilne i polityczne miały swoją ojczyznę i w niej się zamykały. Rewolucja francuska nie miała określonego terytorium; nie dość na tym, jednym z jej wyników był ten, że zatarła ona wszystkie dawne granice państwowe. Zbliżała lub dzieliła ludzi wbrew prawom, tradycjom, charakterowi i mowie, szerząc niekiedy nieprzyjaźń, wśród nieprzyjaciół jednego państwa, a dręcząc ludzi różnych narodowości lub raczej stwarzając ponad narodowościami wspólną ojczyznę umysłową, której obywatelami mogli stać się ludzie wszelkiej narodowości.

Przerzućcie historię wszystkich ludów, a nie znajdziecie rewolucji politycznej, która by miała podobny charakter. Jest to cecha rewolucji religijnych; wśród nich też szukać powinniśmy analogii, tłumaczących znaczenie rewolucji francuskiej.

Schiller19 w swojej Historii wojny trzydziestoletniej20 zaznacza słusznie, że wielka reforma religijna XVI w. zbliżyła nagle ludy, które zaledwie znały się nawzajem. Istotnie, wówczas Francuzi bili się z Francuzami, a Anglicy im pomagali; ludzie, urodzeni na brzegach Morza Bałtyckiego21, przedzierali się w głąb Niemiec, aby tam popierać Niemców, o których przedtem nic nie wiedzieli. Wszystkie wojny zewnętrzne przybrały charakter walk domowych; we wszystkich walkach domowych ukazują się cudzoziemcy. Zagadnienia terytorialne ustępują miejsca kwestiom zasad. Wszelkie reguły dyplomacji splątały się i pomieszały, ku wielkiemu zdziwieniu i zmartwieniu polityków ówczesnych.

To samo stało się w Europie po roku 1789.