Każdy zaczyna czuć niezadowolenie ze swego stanowiska, usiłuje znaleźć lepsze; są to niecierpliwe poszukiwania, które każą przeklinać przeszłość i marzyć o ustroju przeciwnym istniejącemu.

Duch ten przenika nawet sfery rządowe. Intendenci i kontrolerzy generalni w r. 1780 są zupełnie inni niż w r. 1740. Czynne są te same prawa, istnieje podobnaż samowola, lecz cele są odmienne. Intendent dawny troszczył się tylko o to, by utrzymać prowincję w karności, werbować milicję, a przede wszystkim zbierać podatki; teraz ma głowę pełną projektów: drogi, kanały, przemysł, handel, a przede wszystkim rolnictwo pochłaniają myśl jego. Sully161 staje się modny wśród administracji. Wtedy to powstają owe towarzystwa rolnicze, konkursy, premie; cyrkularze kontrolerów generalnych stają się podobne do traktatów o rolnictwie.

Zmiana usposobienia rządzących ujawnia się przede wszystkim w sposobie pobierania podatków. Prawodawstwo, jak i dawniej, ujawnia nierówność, samowolę i okrucieństwo, lecz praktyka łagodzi wszystkie jego wady.

„Ileż nadużyć i przykrości może się popełniać przy pobieraniu podatków”, powiada zgromadzenie prowincjonalne dolnej Normandii w r. 1787; powinniśmy jednak oddać sprawiedliwość złagodzeniom, które zaczęto urzeczywistniać w ostatnich latach”.

Dokumenty potwierdzają tę uwagę. Dostrzegamy w nich poszanowanie wolności i życia ludzkiego. Szczególniej zaś widzimy tu troskliwość o klasę ubogą, której przedtem nie było żadnych śladów. Skarb rzadziej ucieka się do środków gwałtownych, częściej daruje niedobory, rozdaje obfite zapomogi. Niekiedy Ludwik XVI sam wchodzi w szczegóły tych zapomóg.

Jednocześnie dobrobyt ogólny rośnie z bezprzykładną szybkością: ludność wzrasta, a jeszcze szybciej bogactwo. Nie wstrzymuje tego wzrostu i wojna amerykańska; państwo zaciąga długi, lecz osoby prywatne wzbogacają się, potęguje się duch przedsiębiorczości.

Jeden z ówczesnych administratorów zaznacza, że od roku 1774 rozwój przemysłu przyśpieszył wzrost wszystkich podatków pośrednich. „Można uważać”, powiada Necker w sprawozdaniu swoim za r. 1771, „że suma podatków pośrednich wzrasta rocznie na 2 miliony”. Artur Young twierdzi, że w r. 1778 obrót handlowy w Bordeaux162 był większy niż w Liverpoolu163; że we Francji handel morski podwoił się w ciągu ostatnich 20 lat. Rzec można, że w żadnej dobie, która nastąpiła po rewolucji, dobrobyt we Francji nie rozwijał się tak szybko, jak w ciągu 20 lat, które ją poprzedziły.

Wzrost ten dobrobytu wobec wad rządu tłumaczy się tym, że istniały we Francji dwie sprężyny, które wystarczały na jego wytworzenie. Były nimi: rząd, który, pozostając silnym, stracił swój charakter despotyczny, oraz naród, który w wyższych warstwach był najbardziej oświeconym i wolnym ludem Europy.

Król mówił w dalszym ciągu tonem władcy, lecz w rzeczywistości sam posłuszny był opinii publicznej. Już w r. 1774, Necker pisał w jednym z dokumentów urzędowych: „Większość cudzoziemców nie może utworzyć sobie pojęcia o wpływie, jaki ma obecnie opinia publiczna we Francji; trudno im pojąć, co to za siła niewidzialna, która rządzi nawet w pałacu królewskim. A jednak tak jest istotnie”.

Lecz w miarę tego, jak rozwija się ów dobrobyt, wzrasta w umysłach niezadowolenie i nienawiść do dawnych instytucji. Naród widocznie zmierzał ku gwałtownemu przewrotowi.