W żadnym prawie z krajów niemieckich niewola włościan nie była zniesiona ku końcowi XVIII w., lecz w przeważnej części Niemiec lud przymocowany był do ziemi jak w średnich wiekach. Prawie wszyscy żołnierze w armiach Marii Teresy29 i Fryderyka II 30byli glebae adscripti31.

We wszystkich niemal państwach niemieckich w r. 1788 włościanin nie mógł opuścić majątku, a jeśli opuszczał, poszukiwano go jak zbiega i przemocą osadzano na miejscu. Wszędzie podlegał on sądowi patrymonialnemu32, który wchodził w szczegóły jego życia prywatnego, karał go za lenistwo i niepowściągliwość. Nie mógł on zmienić ani zawodu swego, ani się ożenić bez pozwolenia pana. Większa część jego czasu należała do pana. Pańszczyzna zabiera do trzech dni w tygodniu. Włościanie poprawiają budynki pańskie, wożą na targ jego produkty i spełniają jego polecenia. Chłop może zostać właścicielem ziemi, lecz w takim wypadku uprawa jego pola pozostaje pod kontrolą pana; nie może on ani go sprzedać, ani zastawić; czasem zmuszają go do sprzedaży produktów rolnych, czasem zabraniają sprzedawać je. W razie śmierci część własności przechodzi na pana. Takie przepisy znajdujemy w kodeksie przygotowanym przez Fryderyka II33, a ogłoszonym przez jego następcę34 nazajutrz po rewolucji.

We Francji od dawna wszystko to minęło. Włościanin zmieniał miejsca pobytu, kupował lub sprzedawał, zawierał umowy, pracował, gdzie i jak mu się podobało. Ostatnie ślady niewoli dały się dostrzegać jedynie w dwóch wschodnich prowincjach — ziemiach zdobytych. Gdzie indziej znikła ona już tak dawno, że nawet zatarła się o niej pamięć. Badania najnowsze wykazały, że w Normandii35 zanikła była już w XIII w.

Nie dość na tym, włościanin francuski był właścicielem ziemskim. Sądzono do ostatnich czasów, że rozdrabianie własności ziemi we Francji jest dziełem rewolucji. Cały szereg dowodów zwalcza tę opinię.

„Podział spadków”, pisał Turgot36 na 25 lat przed rewolucją, „jest taki, że własność ziemska, zaledwie wystarczająca na jedną rodzinę, dzieli się między pięciorgiem lub sześciorgiem dzieci. Dzieci te i rodziny ich nie mogą się utrzymać z samej ziemi”. W kilka lat później Necker37 wspomina, że Francja ma mnóstwo drobnych właścicieli ziemskich. Toż samo znajdujemy w relacji, zakomunikowanej jednemu z intendentów38 na kilka lat przed rewolucją.

Autor użył masę pracy, aby odtworzyć podział ziemi z czasów przedrewolucyjnych. Na podstawie list częściowo przechowanych, które według prawa 1790 r. prowadziło się dla kontroli podatku gruntowego, porównując je z dzisiejszymi, przekonałem się, że liczba właścicieli ziemskich dosięgała już wówczas połowy lub nawet dwóch trzecich obecnie istniejącej liczby. Jest to tym bardziej znamienne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że ludność Francji wzrosła od owego czasu więcej niż o ćwierć.

Już wówczas namiętność kupowania ziemi ogarnęła była włościan.

„Ziemia sprzedaje się ustawicznie wyżej swej wartości”, pisze jeden z najbystrzejszych obserwatorów ówczesnych, „co świadczy o dążności wszystkich obywateli do zostania właścicielami. Wszystkie oszczędności klas niższych, które w innych krajach umieszcza się na procent, we Francji przeznacza się na kupowanie ziemi”.

Arthur Young, podróżujący wówczas po Francji, wprawiony jest w zdumienie rozległością własności chłopskiej. Twierdzi on, że połowa ziemi francuskiej należy do włościan.

Stan ten rzeczy był wyłączną cechą Francji. W Anglii byli wprawdzie włościanie właściciele ziemscy, lecz liczba ich ubywała. W Niemczech od dawna istniała w różnych częściach pewna liczba wolnych włościan, posiadających ziemię, lecz było ich bardzo niewielu. Część Niemiec, w której spotykamy włościan wolnych tak jak we Francji, leży przeważnie wzdłuż Renu39. Tam też najwcześniej i najenergiczniej ujawnił się wpływ rewolucji francuskiej. Przeciwnie, nietknięte zostały przez rewolucję te części Niemiec, gdzie nie było takich stosunków.