MATYLDA

Poprosiłam go o nią na kolanach. Chciałam, aby uczynił dla mnie tę małą ofiarę, byłabym mu dała moją sakiewkę w zamian. Prosiłam... błagałam...

PANI DE LÉRY

I nie ustąpił; rozumie się samo przez się. Biedna, maleńka! on nie jest godny ciebie.

MATYLDA

Och! mimo wszystko, ja w to nie uwierzę.

PANI DE LÉRY

Masz słuszność, źle się wyrażam. Jest godny ciebie i kocha cię, ale jest mężczyzną, tworem pełnym pychy. Cóż za nędza! I gdzież twoja sakiewka?

MATYLDA

Leży tam na stole.