PANI DE LÉRY

patrzy na palącą się sakiewkę. Zbliża się do pana de Chavigny i mówi tkliwie

Nie kocha pan już tedy pani de Blainville?

CHAVIGNY

Och! Boże! nigdy jej nie lubiłem.

PANI DE LÉRY

Ani ja też nie, panie de Chavigny.

CHAVIGNY

Ale kto mógł pani powiedzieć, że ja myślę o tej kobiecie? Och! nie ją z pewnością poproszę o chwilę szczęścia; nie ona mi je da, to pewne!

PANI DE LÉRY