Od czasu, jak ją straciłem, wspomnienia te prześladowały mnie bez ustanku i odbierały mi sen. Książki, ściany mówiły mi o niej: nie mogłem ich znieść. Łóżko moje wypędzało mnie na ulicę; czułem doń wstręt, o ile w nim nie płakałem.
Wziąłem tedy z sobą tę dziewczynę; kazałem jej usiąść plecami do mnie; rozdziałem ją do półnaga. Następnie urządziłem wszystko w pokoju tak, jak niegdyś dla mej lubej. Ustawiałem fotele tak, jak stały pewnego pamiętnego wieczora. Na ogół we wszystkich naszych myślach o szczęściu jest pewne wspomnienie, które przesłania resztę; dzień, godzina, która przewyższyła wszystkie inne lub bodaj stała się ich jakby typem i niezatartym wzorem; chwila, w której człowiek wykrzyknął jak Teodor w komedii Lope de Vegi: „Fortuno, wbij złoty gwóźdź w swoje koło”.
Tak ustawiwszy wszystko, rozpaliłem silny ogień i, usiadłszy w kuczki, zacząłem się upijać rozpaczą bez granic. Zstępowałem aż na dno serca; czułem, jak się skręca i ściska. Wśród tego nuciłem w głowie tyrolską piosenkę, którą luba moja śpiewała bez ustanku:
Altra volta gieri biele,
Blanch’ e rossa com’ un’ fiore;
Ma ora nô. Non son piu biele,
Consumatis dal’ amore29.
Słuchałem echa tej biednej piosnki, jak rozlegało się w pustkowiu mego serca. Mówiłem: „Oto szczęście ludzkie; oto mój raik; oto moja wróżka Mab; dziewka uliczna. Kochanka moja nie więcej warta. Oto, co znajduje się na dnie szklanki, z której piło się nektar bogów, oto zewłok miłości”.
Dziewczyna, słysząc, iż śpiewam, zaczęła śpiewać również. Zbladłem jak trup; ten schrypły i plugawy głos, wychodzący z istoty podobnej do mej kochanki, wydał mi się niby symbol wszystkiego, co się we mnie działo. To uosobiona rozpusta charczała jej w gardle, w rozkwicie młodości. Zdało mi się, że moja kochanka od czasu swej zdrady musi mieć taki głos. Przypomniałem sobie Fausta, który, tańcząc w Broken z młodą, nagą Czarownicą, widzi, jak jej wychodzi z ust czerwona mysz.
— Milcz! — krzyknąłem. Wstałem i podszedłem do niej; siadła z uśmiechem na łóżku, wyciągnąłem się obok niej niby własny posąg na mym grobowcu.