Był to dandyzm102 Oskara Wilde’a — à rebours103. W takim stroju zjawiał się Jarry na zebraniach literackich i towarzyskich, gdzie go witano z honorami, jakimi w owej epoce darzono talent. Bawiono się nim, zapraszano go. Był dobrowolnym i tragicznym błaznem Paryża.
Jedną z manii Alfreda Jarry’ego — mania ta, w połączeniu ze stałym zamroczeniem alkoholicznym, czyniła go niebezpiecznym — była namiętność jego do igraszek z bronią palną. Taka scena, i popłoch z nią związany, opisana jest w powieści Gide’a104 Fałszerze, gdzie Jarry wprowadzony jest z imienia i z nazwiska.
Oto ekstrakt tej sceny:
— Kto jest ten Pierrot? — spytała Passaventa, który podał jej krzesło i usiadł obok niej.
— To Alfred Jarry, autor Króla Ubu. Argonauci głoszą go geniuszem, dlatego że publiczność wygwizdała jego sztukę. W każdym razie to najciekawsza rzecz, jaką od dawna widzieliśmy w teatrze.
— Bardzo lubię Króla Ubu — rzekła Sara — i bardzo rada jestem, że spotykam Jarry’ego. Mówiono mi, że jest zawsze pijany.
— Miałby prawo być pijany w tej chwili... Widziałem go, jak przy obiedzie wypił dwie szklanki czystego absyntu. Nie wydaje się, aby go to inkomodowało105...
W tej chwili rozległ się tuż obok mechaniczny głos Alfreda Jarry:
— Mały Bercail otruje się, bo nasypałem mu trucizny do filiżanki.
Jarry bawił się nieśmiałością Bercaila i rozmyślnie starał się go zbić z tropu. Ale Bercail nie bał się Jarry’ego. Wzruszył ramionami i dokończył spokojnie filiżanki.