— Jak to? Za co? Czy nie wyniosłam się z domu, aby nie rzucać się w oczy? Nieszczęsna sierota! Przyłożywszy fartuszek do oczu pobiegła do sąsiadki, mieszkającej za przepierzeniem, do Małki-Tircy, żeby od niej dowiedzieć się, co tu się wydarzyło.
Mleczarka Małka-Tirca, która od swoich krów nasiąkła kwaśnym zapachem mleka, wzięła Rachelkę za delikatną rączkę i zaprowadziwszy do obory, zamknęła drzwi. Najciszej, jak tylko mogła, opowiedziała, co się tymczasem zdarzyło. I właśnie ona, Rachelka, ma w tym, co się stało, swój udział. Broń Boże, nie jest winna, ale jakoś tak wyszło. Rodzice narzeczonego zwrócili bowiem na nią uwagę, kiedy przeszła obok nich w jadalnym pokoju.
— Co to za dziewczyna? Kto to jest? — zapytał ojciec.
— Taka biedna sierota — odpowiedział z westchnieniem wuj Berl. — To córka siostry mojej żony...
— Dziewczyna jak cymes26!
— Tfu! Tfu! Oby jej urok nie zaszkodził!
I nagle z ust narzeczonego wyrwały się słowa:
— Wiesz co, tato, za tę siostrzenicę to bym się zgodził na tylko dwie setki.
Zaraz też otrzymał od tatusia należytą odprawę:
— Ty prostaku! Ty chamie jeden! Co to za gadanie!