Snując swoją spowiedź królowa płacze. Bezradna, rzuca się na szyję dziewczynie i rozpaczliwym głosem woła:
— Pomóż mi, siostro! Ratuj!
A Sulamit przepełniona litością, płacze także. Obejmując ją tkliwie i czule głaszcze:
— O siostro moja! Czyż ja, biedna wieśniaczka, potrafię ci pomóc?
— Potrafisz, siostro...
Królowa opanowuje się. Przestaje płakać. Powiada dziewczynie, że perły może uratować tylko ciepłe serce.
— Należy je, siostro, przez trzy dni i trzy noce nosić na piersi. Wtedy odzyskają w pełni swój blask. Kto, jeśli nie ty, siostro, ze swoim gorącym sercem, potrafi przywrócić im życie?
I wtedy Sulamit zdecydowanym ruchem sięga po perły. Chce je natychmiast włożyć na piersi. Ręce jednak zaczynają jej drżeć. Jest zakłopotana. Po chwili ociągania się zwraca je królowej.
— Nie, siostro, nie mogę.
Z piersi królowej wyrwał się okrzyk bólu. Sulamit pozostaje jednak przy swojej decyzji.