Z udanym zachwytem powtarzają jej słowa.
— Krew z mlekiem?
Ona zaś odpowiada całkiem serio:
— Tak! Krew z mlekiem. A głowa jego jest jako las. A kędziory jako kiście winogron. I czarny jest jak kruk...
— Jak kruk?
— Jego oczy są jak gołębie nad strumieniami wód, umyte w mleku i wypieszczone w dobroci...
— Doprawdy?
— Jego policzki...
Nie dają jej dokończyć. Pękają ze śmiechu. Starają się zerwać z niej narzutę. Dziewczyna nagle zdaje sobie sprawę, że jest bez koszuli. Ogarnia ją wstyd. Przejmuje strach. I szczelniej owija się narzutą. Wtedy pada na nią podejrzenie.
— Co też ta mała ukrywa pod narzutą? Ano zobaczymy. Odkryjmy ją!