— Oby błogosławieństwo Allaha spłynęło na ciebie Hasanie Tuwimie. A więc przyszedłeś.

Młody Hasan Tuwim nadal leżący twarzą do ziemi, uniósł się nieco i odpowiedział cichym głosem:

— Mój pan i mistrz posłał po mnie, więc przyszedłem.

Awimelech znowu westchnął:

— Oby błogosławieństwo Allaha spłynęło na ciebie. Posłuchaj, Hasanie Tuwimie. Nasz pan i władca postanowił ożenić cię z jego jedynaczką Simlą i przekazać ci swoją koronę. Powiedz, co o tym sądzisz?

Przez dłuższą chwilę Hasan Tuwim milczał, po czym rzekł:

— Nie zasłużyłem na takie wyróżnienie, mistrzu!

Nauczyciel młodzieńca lekko się uśmiechnął. Pergaminowa skóra na jego twarzy zmarszczyła się. Życzliwym głosem oświadczył:

— To już jest nasza rzecz, synu!

Hasan Tuwim uniósł głowę, wyciągnął ręce do władcy i powiedział: