Od dwóch tygodni zalegał z opłatą czynszu. Starał się unikać spotkania z właścicielem sklepu. Wykształcił w sobie szósty zmysł. Wcześniej i z dala wyczuwał zbliżające się jego kroki i zawczasu umykał. Swoje łóżko zdążył już postawić za kotarą obok szklanej skrzynki ze zwierzęciem. Oboje też zaznali uczucia głodu.

Turek z każdym dniem stawał się coraz bardziej rozdrażniony, ale również dzieci gromadzące się przed jego sklepem były co dnia bezczelniejsze.

— Turku, nie mam wprawdzie pieniędzy, ale za to mam guzik. Dam ci go, jeżeli pozwolisz mi popatrzeć na twoje zwierzę.

Taką propozycję otrzymał Turek w pewien wieczór, kiedy stał w oświetlonych księżycem drzwiach sklepu. Chłopiec zaś, który ją złożył, wolał zatrzymać się w cieniu.

Mężczyzna nic nie odpowiedział. Staranniej niż zwykle pozamykał okiennice i został ze zwierzęciem w sklepie. Usiadł na ławeczce naprzeciw szklanej skrzyni i objąwszy rękami głowę zaczął rozmyślać:

— Dobrze, że zamknąłem drzwi, bo właściciel mógłby wpaść nagle. No dobrze, to dziś, ale co będzie jutro?

Myślał, co robić dalej, a im dłużej się zastanawiał, tym bardziej zaczął się przejmować swoim losem. I nagle uzmysłowił sobie, że siedzi już zupełnie bezmyślnie z podkurczonymi nogami na ławeczce i odczuwa każde drgnienie swego ciała. Od stóp do głowy.

Czuje także zmarszczki i fałdy na swoich szerokich, czerwonych spodniach. Nawet łaty na butach. Okulary na spoconym nosie. Wszystko czuje i widzi, jakby patrzył na siebie z boku. Czuł nawet ciszę nocy za zamkniętymi okiennicami. Przez chwilę zwątpił nawet, czy żyje. Czy potrafi podnieść i uwolnić głowę od obejmujących ją własnych rąk. Czy w ogóle jest w stanie czegoś chcieć. I przerażony, nie zdając sobie sprawy z tego, co się z nim dzieje, podniósł głowę.

W odpowiedzi na ten nagły ruch, zwierzę leżące w szklanej skrzyni popatrzyło na niego przenikliwym wzrokiem. Może też pod wpływem głodu upomniało się spojrzeniem o jedzenie. W pewnej chwili klasnęło ogonem i zapiszczało.

Przez dłuższy czas oboje gapili się na siebie. Tymczasem w Turku wzbierał strach: