Olbrzym przez chwilę był zaskoczony zuchwałością Turka.

— Co to za zwyczaj? Jaki to zwyczaj? Zwyczaj niepłacenia czynszu i pędzenia w nocy do łaźni? Sam uciekasz, a mnie pozostawiasz to śmierdzące zwierzę, o którym nikt nie wie nawet, co ono za jedno. Nie, panie Turku, u nas są inne zwyczaje. Zabieraj swoje bydlę i idź w czorty! Bez tego stwora ode mnie nie wyjdziesz. Słyszysz? Jutro sobie o tym pogadamy. A na razie marsz!!

Olbrzymiego wzrostu właściciel pociągnął Turka jak pieska, którego prowadzi się na miejsce, gdzie napaskudził. Wystarczyło zrobić trzy kroki, żeby znaleźć się przy otwartych drzwiach sklepu. Cisnął Turka do wnętrza, gdzie w skrzyni leżało sobie dziwne zwierzę i zamknął drzwi na klucz.

*

Rano właściciel w asyście policjantów i w obecności licznej grupy obywateli miasta otworzył drzwi. Turek wstał ze swego miejsca w kącie i wyszedł im naprzeciw. Nie miał na sobie spodni. Chude, sinawe nogi były obnażone. Ukłonił się grzecznie i spokojnym głosem powiedział:

— Moi panowie! Moi drodzy panowie i miłe panie! Powinniście wiedzieć, że każdy śmiertelnik zobowiązany jest pozostać do końca na tym miejscu, które mu w swojej wielkiej mądrości wyznaczył sam Allah. I biada temu, kto się sprzeniewierzy woli Allaha!

Mówiąc to znacząco pociągnął zwierzę za ogon, po czym dodał:

— Popatrzcie drodzy ludzie! Popatrzcie panowie i panie, dziadkowie i dzieci. Ten ogon jest prawdziwy. Należy do tego stworzenia, które widzicie. Zwierzę wraz z ogonem stanowi jedną całość. Niektórzy z was sądzili, że ogon jest przyprawiony, ale tak nie jest. To zwierzę jest jednym z licznych cudów Allaha. I żaden śmiertelnik nie ma prawa wątpić w cud, choćby nawet nie rozumiał, po co to dziwadło zostało stworzone.

W tym miejscu Turek przerwał swoją przemowę. Z płonących oczu wyzierało błagalne spojrzenie. Prosiło o litość. Polały się łzy. Z nosa ściekała krew. I nagle wybuchnął śmiechem. Tak głośnym śmiechem, że właściciel sklepu odskoczył od niego o trzy kroki i zaczął z zakłopotaniem drapać się po zarośniętym karku.

— Oto, co się staje z Turkiem, któremu nie pozwalają w porę iść do łaźni.