— Ach — zawołał felczer — mógł prędzej obawiać się, że spłodzi osła!

— Bez wątpienia — dodał proboszcz. — Ale to nie posuwa nas do wrót raju; należałoby zawrócić na dobrą drogę. Przed chwilą jeszcze sam mówiłeś nam rzeczy tak budujące.

Zamiast odpowiedzi mój drogi mistrz zaczął śpiewać dość silnym głosem:

Nie miał zgoła apetytu

Nasz król Ludwiczek

Tra la la la.

Przyprowadźcież jegomości

Ciepłych podwiczek336!

Tra la la la.

— Jeżeli chcesz śpiewać, mój synu — rzekł proboszcz — śpiewaj raczej jaką ładną kolędę burgundzką. Rozweseli cię to, a uświęci zarazem twą duszę.