— Zosimos, mości panie — rzekł ksiądz — Zosimos z Panopolis był to uczony Grek, który kwitnął w Aleksandrii w trzecim wieku ery chrześcijańskiej i pisał dzieła o alchemii.
— Co mnie to może obchodzić — odrzekł pan d’Anquetil — i po co go tłumaczysz?
— Panie — rzekł ksiądz Coignard — przyznaję, że pożytek stąd nie od razu czuć się daje i że nie zmieni to biegu świata. Ale zaopatrując w notatki i komentarze dzieło, które ten Grek napisał dla siostry swej Teozebii...
Dyskurs mego mistrza przerwała Kasia, śpiewając ostrym głosem:
Niech zazdrośnik się obraża!
Księciem zostać ma mój mąż!
Mam dość męża sekretarza.
Ta-ra-ri, ra-ri-ra-da.
— ...przyczyniam się do wzbogacenia skarbu wiedzy nagromadzonej przez uczonych, dokładam swą cegiełkę do gmachów dziejów rzeczywistych, którymi są raczej dzieje myśli i poglądów niż dzieje wojen i traktatów. Bo, mój panie, szlachectwem człowieka jest...
Kasia śpiewała dalej: