Co w krociach tłumoków
Węgiel nosi do doków.
Potem poeta opiewa rzekę przerzynającą miasto:
I rzeka odtąd grodzka, historyczna,
Opiewana w annałach i kronikach sławy
Dziejowej,
Od szarych głazów staje się poważna
I nawet smutna.
Ciecze pod cieniem potężnych bazylik,
Gdzie dotąd jeszcze Adalbertów widma