— I w czasie, kiedy kursy na giełdzie szły w górę, dając świadectwo mądrości Francji i Europy w sprawach wschodnich — dodał ze złośliwym uśmiechem pan Bergeret.

— Istotnie — odparł pan de Terremondre. — Musimy oszczędzać rząd, który zwalcza socjalistów, pod którym idee religijne i konserwatywne zrobiły niezaprzeczone postępy. Prefekt nasz, pan Worms-Clavelin, choć Żyd i mason, okazuje żywą troskliwość o interesy duchowieństwa. Pani Worms-Clavelin kazała ochrzcić swą córkę i umieściła ją w klasztorze w Paryżu, gdzie odbiera ona doskonałe wychowanie. Wiem o tym z pewnością, bo panna Janina Clavelin jest w jednej klasie z moimi siostrzenicami, pannami d’Ansey. Pani Worms-Clavelin jest opiekunką kilku naszych instytucji filantropijnych i mimo swego pochodzenia i stanowiska nie tai sympatii arystokratycznych i religijnych.

— Chętnie panu wierzę — rzekł pan Bergeret. — W ogóle może pan śmiało twierdzić, że w obecnej chwili katolicyzm we Francji ma w plutokracji żydowskiej najsilniejszą podporę.

— Nie myli się pan bynajmniej — odparł pan de Terremondre. — Izraelici szczodrze wspomagają instytucje katolickie... Ale w kazaniu ojca Ollivier najwięcej razi to, że niejako przypisuje on Bogu ideę i pomysł katastrofy. Słuchając go, można by sądzić, że sam Bóg podpalił Bazar47. Moja ciotka d’Ansey wróciła z nabożeństwa oburzona. Nie pochwali chyba ksiądz rektor podobnych zwrotów, jestem tego pewien.

Ksiądz Lantaigne zazwyczaj nie wszczynał niebacznie dyskusji teologicznych z ludźmi świeckimi, niezdolnymi do podtrzymywania ich. Chociaż namiętnie lubił kontrowersje, jego obyczaje kapłańskie wzbraniały mu tego w tak błahych, jak ta, okazjach. Zachował więc milczenie, a panu de Terremondre odpowiedział pan Bergeret:

— Wolałby pan zapewne, żeby ten mnich wybaczył dobremu Bogu nieszczęście, które zdarzyło się przypadkowo na źle strzeżonym odcinku stworzenia, żeby Wszechmocnemu po katastrofie nadał smutną, skromną, skruszoną minę prefekta policji.

— Żartuje pan ze mnie — rzekł pan de Terremondre. — Ale czyż trzeba było mówić o ofiarach pokutnych i o aniele zagłady? To są pojęcia innego wieku.

— To są pojęcia chrześcijańskie — odrzekł pan Bergeret. — Ksiądz Lantaigne temu nie zaprzeczy.

Ponieważ ksiądz milczał, pan Bergeret mówił dalej.

— W książce, której doktrynę ksiądz Lantaigne pochwala, w znamienitych Szkicach o obojętności religijnej48, wyłożona jest teoria ekspiacji; radzę panu to przeczytać. Zapamiętałem z niej jedno zdanie i mogę je dość wiernie przytoczyć: „Cięży nad nami — mówi Lamennais — konieczne, nieubłagane prawo, nie możemy usunąć się spod jego władzy: prawem tym jest ekspiacja, oś niewzruszona świata, około której biegną wszystkie tory ludzkości”.