Wybiegła na korytarz i ze schodów dawała jakieś rozkazy kucharce. Potem znów ukazała się w pokoju.

— I tam wezmę go na stronę i poproszę, żeby przemówił do nuncjusza na korzyść księdza Lantaigne. Czy dobrze?

Stary kapelan uczynił gest, jakby ją chciał wziąć za ręce, ale tego nie uczynił.

— To, to właśnie, łaskawa pani. Pewien jestem, że dobry święty Antoni Padewski będzie z panią i pomoże jej przekonać Jego Eminencję kardynała arcybiskupa. To wielki święty. Mówię o świętym Antonim... Panie nie powinny myśleć, że zajmuje się on wyłącznie odszukiwaniem zagubionych klejnotów... Ma on w niebie co innego do roboty. Prosić go o chleb dla biednych — to już lepsze, oczywiście. Pani to pojęła, łaskawa pani. „Chleb Świętego Antoniego” to piękne dzieło miłosierdzia. Chcę bliżej z nim się zapoznać. Ale słowa o tym nie pisnę moim dobrym siostrom.

Mówił o Zgromadzeniu Sióstr Zbawienia, których był kapelanem.

— Mają one aż za dużo prac pobożnych. Święte to dziewice. Ale zanadto przywiązane są do drobnych praktyk te małostkowe, biedne niewiasty.

Westchnął wspomniawszy czasy, kiedy był kapelanem pułkowym, owe tragiczne dni wojny, kiedy towarzyszył rannym na noszach ambulansowych i pokrzepiał ich kropelką wódki. Rozdając rum i tytoń spełniał misję kapłańską. Uległ jeszcze pokusie, by opowiadać o walkach pod Metzem; rozpoczął od anegdotek. Miał ich dużo w zapasie, zwłaszcza o pewnym saperze, nazwiskiem Larmoise, Lotaryńczyku, człeku zasobnym w różne wybiegi.

— Nie mówiłem wam, generale, że ten czart, mój saper, co dzień przynosił wór kartofli. Zapytałem go raz, gdzie je wykopuje. Odpowiada mi: „Wśród linii nieprzyjacielskich”. Ja na to: „Nieszczęsny!” Wtedy powiada mi, że znalazł krajanów wśród gwardzistów niemieckich. „Krajanów?” — „Tak, krajanów, chłopów od nas. Dzieli nas tylko granica. Uściskaliśmy się, pogadaliśmy o rodzicach, przyjaciołach. I powiedzieli mi: Możesz brać kartofli, ile ci się podoba”.

I kapelan dodał:

— Prosta ta przygoda lepiej niż wszelkie rozumowania dała mi poznać, jak wojna jest niesłuszna i okropna.