Księgarz Paillot na tę anegdotkę odpowiedział wymownym milczeniem, oznaczającym obrażoną godność.
— Nieba! Co za obelga! — wykrzyknął bibliofil, pan de Terremondre. — Magazyn naszego Frobena66, naszego Elzevira67, naszego Debure’a68 wzięto za aptekę Tomasza Biegunki69!
— Zapewne — ciągnął doktor Fornerol — poczciwa wieśniaczka nie miała nic złego na myśli pokazując Paillotowi siedlisko swego cierpienia. Ale nie należy według niej sądzić o chłopkach. Na ogół bardzo niechętnie dają się one badać lekarzowi. Moi koledzy praktykujący na wsi często mi na to zwracali uwagę. Kobiety wiejskie nawet w poważnych chorobach opierają się badaniu lekarza z energią i uporem, czego nie spotyka się wśród mieszczek, zwłaszcza wśród kobiet z towarzystwa. Sam widziałem taką chłopkę w Lacigny: umarła na guz wewnętrzny, a nie dała się zbadać lekarzowi.
Pan de Terremondre jako prezes kilku uczonych stowarzyszeń lokalnych miał z tego tytułu przesądy akademickie i na zasadzie twierdzeń doktora począł oskarżać Zolę o to, że zniesławił chłopów w Ziemi.
Na to oskarżenie pan Bergeret otrząsnął się ze swej smutnej zadumy i rzekł:
— Proszę zważyć, że wśród chłopów nierzadkie jest pijaństwo, ojcobójstwo, kazirodztwo, tak właśnie, jak opisał Zola. Ich wstręt do poddania się badaniu lekarskiemu nie jest dowodem ich wstydliwości i czystości. Dowodzi on jedynie, jak silne są przesądy u istot ograniczonych. Przesądy im prostsze, tym są silniejsze. Przesąd, że źle jest pokazywać swą nagość, tkwi w nich potężnie. Słabnie u ludzi inteligentnych i wytwornych wskutek nawyknień do kąpieli, natrysków, masażu, a także z poczucia estetyki i zamiłowania do wrażeń rozkosznych; ustępuje też łatwo wobec wymagań higieny i zdrowia. Tyle tylko da się wyciągnąć ze spostrzeżeń doktora.
— Zauważyłem — rzekł pan de Terremondre — że kobiety dobrze zbudowane...
— Takich wcale nie ma — rzekł doktor.
— Pan doktor przywodzi mi na myśl mego operatora nagniotków — odrzekł pan de Terremondre. — Mówił on mi któregoś dnia: „Gdyby pan był operatorem nagniotków, nie zawracałby pan sobie głowy kobietami”.
Księgarz Paillot, oparty o ścianę, od dłuższego czasu nasłuchiwał. W końcu rzekł: