— To fakt, że jest zaognione. Może byś zdjęła kapelusz.
Ale Małgorzata, bojąc się może, aby jej koafiura37 w nieładzie nie zdradziła elementów obcych, oświadcza, że zdejmie kapelusz dopiero później; budka związana pod brodą nie przeszkodzi jej oprzeć głowy o fotel.
— Zatem upoważniasz mnie do usunięcia źdźbła z twojego oka, zanim usunę tram38 z mojego — rzekł Antym, śmiejąc się zaczepnie. — To mi się wydaje trochę sprzeczne z zasadami Ewangelii!
— Och, proszę cię, nie każ mi okupywać zbyt drogo twojej pomocy.
— Już nic nie mówię... Rożkiem czystej chustki... widzę, co to jest... nie bójże się, kroć diabłów! Patrz w niebo... Jest.
I Antym usunął rogiem chustki niedostrzegalny odłamek.
— Dziękuję! Dziękuję! Zostawcie mnie teraz, mam straszliwą migrenę.
Podczas gdy Małgorzata spoczywa, podczas gdy Julius rozpakowuje z boną rzeczy, a Weronika czuwa nad obiadem, Antym zabawia się z Julcią, którą wziął do swego pokoju. Widział swoją siostrzenicę maleńką i ledwo może ją poznać w tej dużej dziewczynce z uśmiechem już poważnie naiwnym. Po jakimś czasie, podczas gdy trzyma ją blisko siebie, rozmawiając o drobiazgach zdolnych w jego mniemaniu ją zabawić, spojrzenie jego zahaczyło się o cienki srebrny łańcuszek, który dziecko ma na szyi i na którym — Antym czuje to węchem — muszą wisieć medaliki. Niedyskretnym ruchem grubego wskazującego palca wydobywa je na wierzch i kryjąc chorobliwy wstręt pod maską zdziwienia, pyta:
— Co to są te historyjki?
Julia rozumie doskonale, że pytanie nie jest poważne, ale czemuż miałaby się oburzać?