— Syna miał.
— Może.
— I stracił?
— Skoro miał, a nie ma teraz...
— Uciekł? Zginął? Czy porwany?
— Kto by tam porywał dzieci!
— Więc uciekł?
— Wracaj do zabawek, młody panie. To nieładnie męczyć tak starego.
— Ile lat miał?
— Bo ja wiem... Siedemnasty rok mu szedł, gdy... Odejdź, dziecko.