— Że hę?

— Zakaz, mówią, odprowadzania zwłok na cmentarz będzie wydany.

— Jak? — dziadek zwrócił powoli głowę w stronę zięcia.

— Mówię, com słyszał.

— To znaczy — dziadek rzekł — umierać już nie będzie wolno?

— Ha, ha — nieszczery śmiech wybuchnął i zgasł.

— Głupstwa gadasz — dokończył dziadek i łaskawie dodał: — moje dziecko.

— Nie! — podjął wuj nieustraszony. — Zwłoki mają być z domu odwożone prosto na cmentarz, tak by uwagi nie zwracały.

— Bez orszaku — wtrąciła odpowiednia ciotka, wspierając wuja.

— Ale czym? — podniósł głos właściciel firmy, która z żałobnej ostentacji czerpała główne swe do­chody. — Tramwajem? Taczką czy hyclowską budą?