— W zarządzeniu o tym nie mówią — trochę stra­piony rzekł dyskutant, lecz wtedy drugi z zięciów za­brał głos:

— Przepraszam, nieścisła informacja. Zarządzenie to ogólnej jest natury — tyczy zebrań, pochodów oraz demonstracji, na które trzeba zezwolenia władz. Otóż pogrzeby wyłączone były z zakazu. Tę klauzulę wy­jątkową władza dziś znosi, ergo, aby pogrzeb odprawić wedle obyczaju dawnego, z domu żałoby, ulicami, jak dotąd było, konieczne będzie zezwolenie.

— No to co? — warknął dziadek.

— Uważam — odparł pierwszy wuj — że to jest zmiana...

— Istotna — wtrącił drugi.

— Obyczaju — pierwszy rozwinął zręcznie temat.

— Oraz naszej, że się tak wyrażę, roli — drugi postawił kropkę nad i.

— Wszystko się zmieni — wykrzyknęła opozycyjna ciotka pierwsza, wsparta przez drugą.

— Zakład wszelki sens utraci.

A potem wujowie uderzyli frontem: