— Pan artysta jesteś od tych spraw.

— I obywatel.

— Dom pański to prawdziwa Polska.

— Sławę pan zyskasz.

— I zarobisz.

— Na nogi stanie pański zakład, choć czasy ciężkie.

Milczał dziadek. Kapeć podniósł się i opadł, kurz wzniecając.

— Wódz — podjęto — Wódz Naczelny, będzie pań­skim pasażerem. Rząd zapłaci za usługę, a pan weź­miesz udział w przedstawieniu, które cały kraj po­dziwiać będzie.

— Co tam kraj — świat zdębieje. W gazetach pań­skie konie będą. I w historycznych podręcznikach.

— Nie wolno nam wyjawić znaczenia, jakie ta de­filada ma dla polityki.