— I dla strategii — wojskowy pewnie słowo wtrą­cił, bo ostrogi przy tym brzękły cicho.

— Sąsiedzką zrobisz nam przysługę — rzekł trzeci pan, policjant chyba, skoro wspomniał o sąsiedztwie. I ciszej dodał: — Łatwiej nam będzie czuwać z bliska nad bezpieczeństwem przygotowań. Pan mnie rozu­miesz?

— A więc!

Podniósł się kapeć przed moim nosem.

— E, panowie...

— Więc jak: zgoda?

— Chyba, myślę...

— Co tu myśleć?

— Myślę, że nie.

Cisza zapadła, chwilkę trwała. Kapeć wciąż tupał.