— Jak to? — zdumiony głos zaszemrał.

— No nie, mówię!

— Odmawiasz pan rządowi, wojsku, szefowi pań­stwa i policji? Dlaczego?

— A bo nie chcę.

— Można nie chcieć, wiesz pan czego? Baby, kiedy człowiek stary.

— Dziecko słucha.

— Jakie dziecko?

— Wnuczek? Brawo. Spytamy wnuczka, czyby nie chciał, by Marszałek konikami jego... Pójdź tu, dziecko...

Powstać chciałem, lecz dziadek nogą mnie przy­trzymał.

— Dziecka nie trzeba mieszać w to-to. Ja wiem dobrze, co mi trza robić. Nie, i basta! Siwki dwa mam tylko, a lando stare, odrapane, liberie w dziurach.