— I dla kraju.

— I pan skorzystasz.

— Pomóż nam, panie Teofilu. Pójdziemy panu też na rękę, gdy będzie trzeba zezwolenia na pogrzybek jaki...

— Pogrzybek — ha, ha!

— Dobre, co?

A dziadek.

— Nie.

Zamilkli. Potem chłodno:

— Otwartej chcesz pan opozycji? To inna rzecz. Nas w to nie mieszaj. Pomówić szczerze nikt nie broni, każdy powiedział to, co myśli, lecz pańskie „nie” jest natury innej niż nasze drobne zastrzeżenia. Zo­stań się z Bogiem. Są jeszcze inne firmy w mie­ście.

— A nie ma — zaśmiał się dziadek tryumfalnie — chyba że taksówką pojedzie wódz albo specjalnym autem firmy PARADIS lub CONCORDIA. Ha, ha!