— Dowód? — zakrzyknął z gniewem żebrak. — A to, że władzę odzyskałem w mych członkach?

— Kaleką byłeś?

— To pan nie pamięta, jak na laskach tutaj przypełzałem po marny grosz, którym od śmierci nas ra­tujesz we wtorek każdy?

— Mówiłeś, żeś po wodzie chodził?

— Sam nie wiem, jak to mogło być?

— Idź se już. Opowiedz księżom, co się stało.

— Mnie, panie, księża nie uwierzą. W pańskie ręce składam teraz losy świata. Panu to mówię, co mi po­wiedziała królowa nasza i panu resztę pozostawiam.

To powiedziawszy dziad się skłonił i ku drzwiom ruszył, nogą włócząc.

— Czekaj — powiedział dziadek — dlaczego ausgerechnet52 mnie? (z austriackiej szkoły będąc, mieszał czasem obce słowa, gdy był gniewny lub zdumiony).

— Natchnienie takie zaraz miałem — rzekł dziad od drzwi się odwróciwszy — bo Panna mi się objawiła w takiej postaci, w jakiej stoi na drugim piętrze twego domu. Tyś jej czciciel, ty wykonaj jej wolę, którą powierzyła mnie niegodnemu i grzesznemu.