— Hm — pytał doktór — lęki jakieś odczuwasz?

— Żadnych.

— Moczysz się?

— Czasem.

— Rysujesz klucze?

— Chciałbym, lecz nie umiem.

On pytał dalej:

— Boisz się schodów? Zjeżdżasz po poręczy? Jaki kolor lubisz, a który ciało twoje gęsią skórką mar­szczy? Wymień zapach, w którym marzyć zwykłeś o rzeczach zdrożnych — nie wstydź się, mów śmiało. Jeśli odpowiesz inaczej, niż chcemy, potwierdzisz tyl­ko to, co dawno wiemy.

— To po co pytać?

— Abyś odpowiadał. Tajemnic w tobie nie ma żad­nych, tylko nieposłuszeństwo możesz przeciwstawić światu, który zewnątrz ciebie i wewnątrz jednej jest natury. Ty jesteś tylko punkt krytyczny, w którym materia psychiczna ze stanu symboli w akt prze­chodzi. Stanie się to mimo ciebie lub z twoją pomocą. Twoje przyzwolenie nic nie zmienia, tobie tylko daje złudzenie wolności, a w nim całe twoje szczęście oso­biste.