Morituris1
Wy, co w pochmurnej jesieni żywota
Ręce łamiecie nad nieweszłym2 siewem,
A zatrzasnąwszy głuche duszy wrota
Przed każdym świeższym stulecia powiewem,
Gdy nas z gniazd waszych rwie ból i tęsknota,
W drogę łabędzim żegnacie nas śpiewem,
Skargą pokoleń schodzących ze świata:
Na skrzydłach szału dokąd młódź ta wzlata?
Kto pyta źródeł, dokąd pójdzie rzeka,