Gdy nurt, wezbrawszy wiosną na uboczu,

Z duszących kotlisk przez tamy ucieka?

Kto pyta młodzi, dokąd pójdzie z oczu,

Kiedy wyśnionej swobody daleka

Ścianą zalewu spina się w przeźroczu?

Patrzcie na niebo ojczystego świata,

Tam geniusz wieku z swą pochodnią wzlata!

Tam wszechpotężna zawisa dłoń czasu,

Skazówki rusza na dziejów zegarze

I wam godzinę zwiastuje wywczasu3